Jeden z listopadowych dni 2014r, szaro za oknem, w domu dwójka dzieciaków. Córka lat 4 przebrana w strój Elzy tworząca obrazek, syn prawie 2 miesiące leżacy obok mnie próbuje zasnąć, mąż czytający książkę… Rozglądam się po pokoju i widzę nasze zdjęcia ślubne wiszące na ścianie, kilka zdjęć starszej córki sprzed roku, jeden album ślubny na półce i… nagle zdaje sobie sprawę, że nie drukuje żadnych zdjęć. Życie pędzie, wszystko wokół się zmienia, to co jest tu i teraz się nie powtórzy, a gdyby tak można było wrócić chocć na chwile, na sekunde, cofnąć się w czasie. Tak aby znowu można było poczuć uścisk dłoni, zapach niemowlaka, zaśmiać się z tego samego kawału… Czy to możliwe… i wtedy nadchodzi myśl… tak to jest to… zrobię to!

Aparat z obiektywem jest, teraz tylko jaka forma, kiedyś ktoś na jednym z zagranicznych kursów wspomniał o projekcie 365, ale co to , jak to ugryźć. Jedno zdjęcie każdego dnia, przez cały rok… Czy wytrwam. Mija kilkanaście dni, tworzę grupę na facebooku Projekt 365-2015 układam regulamin, zapraszam ludzi, aby wzajemnie się motywować . Z tyłu głowy dalej kotłuje się myśl czy wytrwam… Mamy 2022r, a ja dalej trwam i trwać będę. To mój najwspanialszy projekt, właściwie na ten moment powinien się nazywać „pamiętnik” czy tam „codziennik”. Dzięki temu, że każdy rok kończe wydrukiem albumu, to każdego dnia możemy razem czy to osobno usiąść i powspominać, pośmiać się z wielu sytuacji sprzed lat, przypomnieć sobie miejsca, które odwiedziliśmy, sytuacje, które się zdarzyły. Zapraszam Was w nasz świat, świat (nie)zwykłej codzienności. Jednocześnie zachęcam Ciebie czytelniku do wzięcia aparatu, telefonu, zrobienia zdjęć, stworzenia albumu i wydrukowaniu go. Możesz mi tylko na słowo uwierzyć, że po czasie zobaczysz jak dużo tych codziennych kadrów stanie się magicznych.
To w drobiazgach znajduje się największa magia!